2020 – a idź już sobie!

  2020/12/23

To już za dziewięć dni. Za dziewięć dni go pożegnamy. Nawet jeśli nie zmieni się wszystko z dnia na dzień, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to coś nam mówi, że tym razem koniec starego roku będziemy żegnać z bardzo, bardzo duża ulgą.

Jak ktoś to skomentował; rok 2020 jest taki, jakby jego scenariusz napisał sam Stephen King. Coś w tym jest. Takiej skali, globalna pandemia to coś, co chyba tylko żyjący stulatkowie mogą pamiętać, gdy wspominają hiszpankę, która skończyła się w roku 1920. Koronawirus zdemolował nam rzeczywistość, zabił już (oficjalnie potwierdzonych) prawie 2 miliony ludzi i tylko w szczepionce lekarze widzą nadzieję na to, że zostanie opanowany.

I co z tego, że sami sobie jesteśmy winni, bo łatwość rozprzestrzeniania się wirusów to efekt zniszczonej przez dość głupi gatunek ssaków, czyli ludzi, bioróżnorodności planety. Tu i teraz nie możemy ani iść do kawiarni, ani podróżować, ani pojeździć na nartach. Dobrze, że czytanie książek nie zagraża naszemu zdrowiu, bo byłoby już naprawdę słabo.

A zaczęło się jak u Hitchcocka – jednym, dodatkowym dniem. Rok 2020 to rok przestępny, luty miał 29 dni, co według ludowych wierzeń sprawia, że jest to rok pechowy. Oj tak, słowo „pechowy” bardzo ładnie tu pasuje, czy się wierzy w takie rzeczy, czy nie. A wspomniany Hitchcock… „Na początku ma być trzęsienie ziemi, a później napięcie ma stopniowo rosnąć” – tak podobno mawiał mistrz filmowych thrillerów. Czy nie tak było z 2020? Pamiętacie jeszcze o ogromnych pożarach Australii, którymi ten rok się zaczął?

Może więc jednak jest coś w tym, że wspomniany Stephen King, z zegarkową dokładnością wydawał powieść co roku od 2011, a w 2020 nie wydał żadnej…

Mamy więc w roku 2020 wielkanoc tornad w USA, wybuchy wulkanów nie tylko na Islandii i we Włoszech, a w Polsce: suszę. Mamy też rewolucję na Białorusi (trzymamy kciuki), kościół tuszujący pedofilię, ogromne protesty rolników, przedsiębiorców, LGBT+. Mamy Strajk Kobiet u nas i bardzo podobne protesty w USA, czyli Black Lives Matter. Niejako na pocieszenie Iga Świątek wygrywa French Open, a Donald Trump nie wygrywa wyborów prezydenckich. Ogólnie jednak: katastrofa.

Może więc jednak jest coś w tym, że wspomniany Stephen King, z zegarkową dokładnością wydawał powieść co roku od 2011, a w 2020 nie wydał żadnej. Jeśli nasz genialny mistrz horroru jednak faktycznie majstrował przy scenariuszu roku obecnego, to bardzo prosimy (i tego sobie oraz wszystkim serdecznie życzymy), aby wrócił jednak do pisania „Later”, które planuje wydać w roku przyszłym, a naszą rzeczywistość zostawił w spokoju; grozę zdecydowanie lepiej się czyta, niż się w niej żyje.

Wesołych Świąt!

Fot.: Pixabay

SZYBKO I ZA GOTÓWKĘ

Dojedziemy, doradzimy, wycenimy.

Gwarantujemy bezpłatną wycenę i bezpłatny dojazd po książki, a do tego płatność gotówką – od razu przy odbiorze kolekcji.

© Copyright 2019-2020 by Hanoteka.pl Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Epoka

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij