„Bezpowrotnie utracona leworęczność” Jerzego Pilcha

  2021/01/21

Wszystkie subtelności Pilcha. Powieść o której można śmiało mówić, że stała się już kanonem polskiej literatury. Więc: jak to z tą bezpowrotnie utraconą leworęcznością jest?

Trochę w tej powieści Wisły (miejscowości), a trochę Krakowa. Trochę „Tygodnika Powszechnego”, a trochę kibicowania Cracovii. Trochę sacrum, trochę profanum. Trochę klasycznej literatury, trochę psów. Trochę Nowickiego, trochę Gomułki. Trochę polityki, trochę Lutra. Trochę dorosłych wspomnień towarzyskich (nie do końca grzecznych), ale niemało też wspomnień z dzieciństwa. Na pewno natomiast – są to tą dokładnie 244 strony znakomitej powieści; trochę kieszonkowej (w sam raz do spakowania na drogę), ale trochę też wielkiej literatury. Wszystkiego po odrobince.

„…Byliśmy z Jerzykiem pomimo szczenięcego wieku żądni prawdziwie męskich przeżyć, cudów z krwi i kości. Gdy pijany w trupa operator Pilch (do samobójstwa pozostają mu trzy lata) puszczał w alkoholowym widzie pełnometrażowe fabuły, gdy na ekranie pojawiali się z krwi i kości ludzie – biblijne opowieści ze szkółki niedzielnej nabierały życia. Ach, nie o to idzie, że wyobrażaliśmy sobie na przykład Adama i Ewę w nęcących cielesnościach Burta Lancastera i Giny Lollobrigidy. To znaczy, rzecz jasna, że tak właśnie wyobrażaliśmy ich sobie, osobiście zresztą miałem rozmaite etapy tych wyobrażeń, zwłaszcza, pramatka Ewa mi się zmieniała, wpierw była istotnie podobna do Giny Lollobrigidy (Fanfan Tulipan), potem do Claudii Cardinale (Cartouche zabójca), aż w końcu stanęła na Evie Bartok (Karmazynowy pirat)…”

Jerzy Pilch – „Bezpowrotnie utracona leworęczność”, strona 64

Pilch, jak to Pilch. Narracja jest pamiętnikowa, pełna wspomnień, dygresji i anegdot. Pełno w niej miejsc i osób jak najbardziej realnych. Nie brak tu spacerów po krakowskim Starym Mieście, ale nie brak też sielskiego, wiejskiego życia. Całość napisana jest lekko i barwnie; jest pełna humoru, naszpikowana ironią i bardzo zdrowym dystansem do samego siebie – tak: jak najbardziej, całą „Bezpowrotnie utraconą leworęczność” Pilch pisze w pierwszej osobie. I bez choćby jednego wyjątku jest ona lekka, pogodna i pełna akceptacji dla tego wszystkiego, co się przeżyło. A do tego zgrabnie żartuje z wad własnych i dziwactw autora. Jest w tym niezaprzeczalny urok. Zdecydowanie warto przeczytać.

Książka: „Bezpowrotnie utracona leworęczność”
Autor: Jerzy Pilch
Gatunek: Pilch po prostu
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 244
Pierwsze wydanie: 1998
Wydanie recenzowane: 2001

SZYBKO I ZA GOTÓWKĘ

Dojedziemy, doradzimy, wycenimy.

Gwarantujemy bezpłatną wycenę i bezpłatny dojazd po książki, a do tego płatność gotówką – od razu przy odbiorze kolekcji.

© Copyright 2019-2020 by Hanoteka.pl Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Epoka

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij