Jakub Żulczyk – „Wzgórze Psów”

  2020/04/17

Książka, która sięga wprost do śmierdzących bebechów prowincjonalnej Polski. Pełna opowieści toczących się w podłych knajpach, tanich rozgrywek marnej polityki z marnym biznesem oraz piekiełka społeczności w której wszyscy znają wszystkich. I nagle, w sam środek tej beznadziei, fabuła rzuca pierwszego trupa.

Mikołaj i Justyna przechodzą kryzys, a w zasadzie, kryzysy, na wszelkich możliwych polach. Jako małżeństwo, bo ona go zdradzała, a on już o tym wie. Jako Warszawiacy, bo stracili pracę i muszą wynająć swoje mieszkanie, aby tak spłacać zaciągnięty na nie kredyt. I jako twórcy, bo Mikołaj, po wielkim sukcesie swojej pierwszej książki, od dawna niczego nie napisał, a Justyna – dziennikarka – ostatnimi czasami też stuka w klawiaturę tylko po to, aby wypluć nią nielogiczne ciągi liter.

Historia pary tonie jednak w wielu, jeszcze mniej pozytywnych, zaprawionych lokalnym kolorytem opowieści. Ćpanie nad rzeką. Awantury na domówkach. Bójki. Związki w których ludzie tkwią bardziej z braku alternatywy, niż fascynacji drugą osobą. Nieczysta rywalizacja o rozpaczliwie nijakie wpływy i możliwości… Polska B, albo nawet C w całej swojej okazałości. Marna, brudna, byle jaka i odpychająca. I znów, nagle, w sam środek tego wszystkiego, fabuła rzuca kolejne trupy.

„– Otwórzcie okno – mówi Walinowska.

Podchodzę, otwieram ze skrzypnięciem okno, czuję, jak w ten potworny zaduch wpada ostrze świeżego powietrza, ale tylko po to, aby po chwili zniknąć w jego tłustym brzuchu. Wystawiam głowę na zewnątrz, aby się nie zrzygać.

– Ludzie w Zyborku mają w dupie – mówi Walinowska – Ludzie w Zyborku chcą, aby był spokój, aby wszystko ładnie wyglądało, aby ci, co mają zarobić, zarobili.

– To rak? – pyta Justyna, słyszę, że już wie, o co zapytać.

– Rak wszystkiego – odpowiada Walinowska…”

Jakub Żulczyk – „Wzgórze Psów”, str. 238

Dla dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestoparolatków, ta powieść będzie jak powrót do podstawówki, względnie – szkoły średniej. Do wagarów, Nirvany, the Cure i tanich win pitych w zakamarkach zapuszczonych, miejskich parków. Dla tych, którym już dopiekł lub dopiero dopiecze koronakryzys, będzie to opowieść o ludziach, którzy się potknęli, musieli wyprowadzić do małego miasteczka, zamieszkać u rodziców i znosić ich dziwactwa. Dla wszystkich będzie to świetny kryminał: mocny, pełen ostrego języka, nie oszczędzający czytającego scenami i sytuacjami.

Żulczyk pisze językiem barwnym, żywym i dosadnym. Opowieść prowadzi sprawnie, nie szczędząc w niej zaskoczeń i przyspieszeń akcji. Dialogi jego bohaterów brzmią jak żywcem wyjęte z polskiej, gorszej wersji codzienności. I choć prawdopodobnie to „Ślepnąc od świateł” jest jego najbardziej znaną powieścią, z całą pewnością „Wzgórze Psów” jest nie mniej, a może nawet bardziej warte przeczytania.

Książka: „Wzgórze Psów”
Autor: Jakub Żulczyk
Gatunek: kryminał, obyczaj
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 864
Rok wydania: 2017

 

SZYBKO I ZA GOTÓWKĘ

Dojedziemy, doradzimy, wycenimy.

Gwarantujemy bezpłatną wycenę i bezpłatny dojazd po książki, a do tego płatność gotówką – od razu przy odbiorze kolekcji.

© Copyright 2019-2020 by Hanoteka.pl Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Epoka

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij