Trzy ryzyka czytania książki na plaży

  2020/08/18

Zwykle mówi się, że czytanie rozwija. Uczy. Sprawia, że stajesz się lepszym człowiekiem. Tak – to wszystko prawda. Ale są też ryzyka. Pojawiają się zwłaszcza wtedy, gdy książkę czyta się na plaży.

Dookoła wszyscy rozgrzani, nasmarowani, porozbierani, głodni, chętni, flirtujący, integrujący się, popijający to i owo, gający, chlapiący, prężący muskuły lub wypinający piersi, opalający się, stroszący piórka, wciągający brzuchy, pływający, zerkający to w lewo, to w prawo… Co koc, to widok, chyba, że ktoś się chowa za parawanem. Gdańska plaża. Książek brak. Może to dlatego, że czytanie latem na plaży to… całkiem spore ryzyko. A nawet – trzy ryzyka. Dokładnie takie, jakie opisujemy poniżej.

Ryzyko 1. Można coś przeoczyć. Na przykład: wakacyjny romans

Ciepła woda. 34°C w słońcu. Plaża i biegające po nim ciała; jeszcze gorętsze. Wygimnastykowane sąsiadki prężą się grając w siatkówkę. Faceci popisują się skakaniem z molo do morza. Jak dzieci w podstawówce, wszyscy zerkają na wszystkich, czekają na okazję na… zapewne nie na czytanie książki. Siedzenie pośrodku tego całego, wakacyjnego jarmarku fizyczności z książką na kolanach… chyba tylko w przebraniu astronauty można bardziej tu nie pasować. No dobrze; może jeszcze w kilku innych przebraniach. Ale co zrobić; przecież wakacyjny romans można przeoczyć, ale zakończenia dobrej powieści nie, prawda?

Ryzyko 2. Można się spalić. A już na pewno: spalić plecy

Subiektywnie; ryzyko dużo boleśniejsze od poprzedniego. Gdy fabuła wciągnie za bardzo, najbardziej odczuć mogą to plecy (ewentualnie brzuch, jeśli ktoś ma zwyczaj czytać leżąc na plecach dla odmiany). I na pewno nie jest to zakończenie z happy-endem… no: przynajmniej nie od razu. Spieczona jak rak skóra to nie tylko dyskomfort. Może być tak źle, że nie pozostaje nic innego, jak tylko ją wysmarować i cały dzień, albo i kilka, leżeć na brzuchu. Leżeć czytając oczywiście; ale czytając już nie na plaży – raczej w hotelu. A czy po to jedzie się nad morze, aby leżeć w łóżku w hotelu?

Ryzyko 3: Można się odwodnić i trafić do szpitala

Do temperatury jaką reklamuje się piekło Lucyfera to polskiemu Pomorzu chyba jednak jeszcze trochę brakuje; nawet pomimo globalnego ocieplenia. Ale… nie trzeba płonąć w piekielnych ogniach, aby zaschnąć na wiór. To by dopiero była spektakularna śmierć; już widzimy te nagłówki. „Fanatyczny czytelnik uschnął na plaży podczas lektury „Opowieści Podręcznej”. Albo: „W Gdańsku odnaleziono zmumifikowane zwłoki z książką w dłoniach”. Albo jeszcze lepiej: „Uwędzona nad morzem! Tak się zaczytała, że nie zauważyła jak…”. Dobra, dość. Odwodnienie to poważna sprawa. Dlatego, co wie każdy rozsądny dorosły, oprócz koca na plażę zabiera się 1,5 litrową butelkę wody. I książkę oczywiście… upssssss… miłego czytania!

SZYBKO I ZA GOTÓWKĘ

Dojedziemy, doradzimy, wycenimy.

Gwarantujemy bezpłatną wycenę i bezpłatny dojazd po książki, a do tego płatność gotówką – od razu przy odbiorze kolekcji.

© Copyright 2019-2020 by Hanoteka.pl Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Epoka

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij