Z książką na Wyspy Kanaryjskie

  2019/12/05
  Aktualności       ,

Grudzień. W Polsce ciemno, leje i do tego: -5°C, leje. A ty lecisz do raju: słońce, ocean i 22 stopnie Celsjusza. To po jasną ciasną zabierasz ze sobą książkę?

Samolot z Berlina na Fuertaventurę. Sąsiadka brunetka, Niemka, czyta Larsa Kaplera – „Der Hypnotiseur”. Po powrocie do kraju sprawdzasz, że jest to kryminał, którego akcja rozgrywa się w szwedzkim miasteczku Tumba, gdzie na oczach nastolatka zostają zamordowane matka i młodsza siostra. Chłopiec jest w szoku, nie potrafi złożyć zeznań, dlatego komisarz Joon Linn postanawia poddać go hipnozie. Tak; ta powieść jest dostępna w polskim tłumaczeniu i jest dobrze oceniana.

Siedzący w rzędzie przed tobą, nieznanej narodowości mężczyzna w średnim wieku zdejmuje buty i czyta coś na Kindlu – czyta po niemiecku, znad ramienia można podejrzeć mu fragment tekstu; „…Amaziah Jocelin, neben anderen…”. Na pokładzie jest jeszcze kilka książek, co zrozumiałe, głównie w niemieckich przekładach. Dominującą w samolocie narodowość podkreśla np. thriller „Die Liferung” Andreasa Winkelmanna czytany przez starszego mężczyznę dwa rzędy za Tobą… w zasadzie on już ten kryminał kończy, zostało mu kilka stron. Natomiast siedzący obok ciebie, ale z drugiej strony, młody chłopak, w połowie lotu otwiera niezidentyfikowaną powieść Cody’ego McFadyena. Przez ramię widzisz krótki fragment „–  Sie haben recht – Sagt Leo…” i wiesz, że McFadyen też jest autorem kryminałów.

Książka w podróży to dar od niebios. Blisko pięć godziny lotu, które dzielą Berlin od Wysp Kanadyjskich nie jest może najdłuższym dystansem, ale nadal; czymś go trzeba wypełnić. Kilka osób gra na komórkach lub tabletach. Kilka czyta prasę. Niemało śpi (wylot z Berlina o 7 rano). Najwięcej Niemców jednak czyta; klasyczne, papierowe książki.

Fuertaventura. Lotnisko w Puerto del Roso. Przepiękna pogoda; szybko zapominasz o kurtce, którą miałeś na sobie, wsiadając do samolotu. Koszulki, plaża drinki i… książka. Dla odmiany od kryminalnych fascynacji naszych sąsiadów – tym razem coś branżowego; Paweł Tkaczyk „Zakamarki Marki”. Ale z obietnicą, że po powrocie do kraju, następną pozycją będzie dobry kryminał. Może właśnie Kaplera lub Winkelmanna.

Zdjęcie: Paweł Tkaczyk – „Zakamarki Marki” na jednej z plaż Fuerteventury
Fot.: zasekunde.pl

SZYBKO I ZA GOTÓWKĘ

Dojedziemy, doradzimy, wycenimy.

Gwarantujemy bezpłatną wycenę i bezpłatny dojazd po książki, a do tego płatność gotówką – od razu przy odbiorze kolekcji.

© Copyright 2019-2020 by Hanoteka.pl Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Epoka

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij