Horror, czyli czytanie książek

  2021/06/29

Gdy czytanie zamienia się w koszmar, a czytający w wiecznie głodnego zombie to… wiedz, że coś się dzieje. Oto nasza, krótka i krwawa opowieść o pożeraniu literackiego mięsa.

Czytanie jako czynność ma bardzo wiele wspólnego z horrorami. I nie, nie chodzi o czytanie powieści grozy – sam „cykl życia” przeciętnego książkomola jest bardzo podobny do „cyklu życia” przeciętnego zombie. Prześledźmy więc drogę, którą podążają czytające zombiaki.

Rozdział 1: szok

Jak w każdym dobrym horrorze, zaczyna się od mocnego otwarcia. Oto, w którymś momencie życia, często w całkowitej kontrze do szkolnych lektur, pojawia się książka. TA KSIĄŻKA. Książka, która totalnie pierze mózg. Nic już po niej nie jest takie samo.

Rozdział 2: fabuła zwalnia (na chwilę)

Po pierwszej książce, którą pożarło się tak szybko, jak szybko zombie pożera pierwszy mózg, przychodzi chwilowe poczucie sytości. Owszem, je się kolejne mózgi, ale nie są one już takim odkryciem, jak ten pierwszy, przeczytany… przepraszamy: strawiony. Mijają dni i mijają mózgi, książki też mijają. Czasem są smaczniejsze, czasem lekko niestrawne, generalnie jednak czas mija lekko, słodko i w oparach literackiej juchy. Aż w końcu pojawia się…

Rozdział 3: uzależnienie

Nagle, któregoś dnia, czytające zombie uświadamia sobie, że nie może już przeżyć dnia bez czytania… jedzenia mózgów znaczy się. Musi mieć dostarczoną codzienna dawkę stron-zwojów mózgowych aby normalnie funkcjonować. Bez nich zombie zaczyna być poddenerwowane, rozgląda się dookoła niepewnie, powłóczy nogami, zaczyna mieć nerwowe tiki. Byle do wieczora. Byle do książki. Byle do mózgu.

Rozdział 4: eskalacja

Każde uzależnienie z czasem wymusza coraz mocniejsze doznania. Wymusza coraz silniejsze, coraz większe dawki uzależniacza. Można jeść mózgi przez pół dnia, można czytać książki pół dnia i nadal jest się głodnym. To silna faza, która przepoczwarza nasze zombie w uber-zombie, pożerające całe literackie mięso, jakie tylko zobaczy.

Rozdział 5: farmakologia

Eskalację choroby z rozdziału 4 okazjonalnie udaje się (choćby częściowo) zneutralizować. Czasem seksem, czasem alkoholem, czasem podróżami, czasem sportem, czasem narkotykami, czasem lekami. Mózgi, tak jak i książki, nadal są pożerane, powoli jednak ich konsumpcja przestaje zajmować naszemu zombie większą część dnia.

Rozdział 6: stabilizacja

Po pożarciu odpowiedniej liczby książek, tak jak po pożarciu odpowiedniej liczby mózgów, przychodzi etap nasycenia organizmu. Głód nie jest już tak gwałtowny, nie atakuje z taką siłą. Wystarczy regularnie posilać się odpowiednio świeżym mięskiem, dokonywać codziennych, żarłocznych rytuałów, aby nasz zombie był uspokojony i wyciszony.

Rozdział 7: nawroty

Mogą nastąpić podczas praktycznie dowolnego ze wcześniejszych rozdziałów; nie licząc czwartego i pierwszego. Objawy są oczywiste: zwiększona konsumpcja mózgów, względnie: pożeranie danego dnia większej liczby literackiego mięsa. Co charakterystyczne, silne nawroty choroby często występują w okresie zimowym, tudzież w przypadku jakiegoś lockdownu. Kompletnie nie wiemy dlaczego.

Czy nawroty te są niebezpieczne? Bardzo. Dlatego życzymy wam ich jak najwięcej i jak najsilniejszych. Smacznego! >mlaaaaask<

Fot.: Pixabay

SZYBKO I ZA GOTÓWKĘ

Dojedziemy, doradzimy, wycenimy.

Gwarantujemy bezpłatną wycenę i bezpłatny dojazd po książki, a do tego płatność gotówką – od razu przy odbiorze kolekcji.

© Copyright 2019-2020 by Hanoteka.pl Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Epoka

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalanie na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli nadal korzystasz z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookie lub klikniesz przycisk „Akceptuj” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij